| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||
Ewa, Ewcia, Ewka, albo jeszcze inaczej - jak kto woli. Markomanka, bo mam bzika na punkcie mojego Marka. :) Siuzdakowa, bo... wiadomo. ;) Studiuję na Instytucie Wiedzy o Kulturze na UKSW w Warszawie. Zachwycam się literacką twórczością Isaaca Bashevisa Singera i Magdaleny Samozwaniec. Mam kota na punkcie kotów. Przepadam za piwem Leżajsk, bajaderkami i włoskim jedzeniem. :)
Usuwam komentarze anonimowe. Jeśli nie masz bloga, podaj imię i nazwisko, adres mailowy lub pseudonim, abym mogła Cię zidentyfikować. Usuwam również komentarze spamujące bez odniesienia do treści komentowanego wpisu, np. "fajny blogasek, wpadnij do mnie".
Znajdują się tutaj dosłownie różności - moje wiersze, refleksje, rzeczy, które mnie śmieszą i są dla mnie dziwne, fragmenty mojego życia... To nie jest jednobarwny blog. ;)
Pomyśl, czego szukasz, a ja pomyślę, czy to znajdziesz ;P
Chcesz pierwszy wiedzieć o najnowszych wpisach? Podaj maila... :)
Jesteś łotrem, Antonio! Zabieram swoje zabawki i idę do domu.
Tak mogłaby się zacząć historia niejednej Esmeraldy. Ale się nie zacznie, bo ja właśnie chciałam skończyć… z tym blogiem. Straciłam cierpliwość do błędów po stronie administratora portalu bloog.pl i do „pomocy technicznej”, która w niczym nie pomaga. Postanowiłam więc przeprowadzić się na swoje (przy okazji muszę pochwalić samą siebie za cierpliwość, bo inni blogerzy już dawno się stąd wynieśli).
Zanim Was zaproszę pod nowy adres, pozwolę sobie na kilka wyciskaczy łez. Wszak ten blog to kawał mojej historii! I nie tylko mojej, bo przewinęło się tędy wiele osób… Niektóre gościły tu tylko przelotnie, inne zostały na dłużej, niektórych nawet poznałam w świecie realnym. Wreszcie kilkoro z Was przeżywało ze mną najważniejsze chwile w życiu…
Niezliczone wspomnienia łączą się z tym blogiem, dlatego trudno mi go opuszczać. Doszłam jednak do wniosku, że kwestie techniczne są w blogowaniu równie ważne i że chcę mieć całkowity wpływ na to, jak wygląda mój blog. Dodatkowo mogę Was zapewnić, że w moim nowym miejscu nie będziecie mieć problemów z dodaniem komentarza, jak to się zdarzało tutaj… dlatego serdecznie zapraszam na (teraz uchylam rąbka tajemnicy) http://ewa.siuzdak.pl/blog/
Właściwie można powiedzieć, że… nic się nie kończy, coś się zaczyna. 
- Ile kosztuje ta róża?
- 12 zł.
- A tamten... zestaw?
- To bukiet.
***
P.S. Jakiś czas temu reaktywowałam blog studencki. Upraszam wszystkie Dobre Dusze o odwiedziny i komentarze, coby podtrzymać w autorce wrażenie, że bloguje z sensem, albo też bez sensu.
z popcornem w dłoni konsumujesz
kolejny zachód słońca
MARKOMANKA
ma zaszczyt przedstawić
tragedię klasyczną
w trzech aktach
pod tytułem:
„DRAMAT STOMATOLOGICZNY”
O s o b y:
STOMATOLOG (kompetentny, w białym kitlu i okularach)
PACJENT (depresyjny i nieprzewidywalny)
AKT PIERWSZY
Noc. Za oknem puszczyk.
Ząb
(boli)
AKT DRUGI
Biały dzień. Kwiecie pachnie.
Ząb
(dalej boli)
AKT TRZECI
Pacjent
Do diabła! Wyrwijmy wreszcie ten ząb!
Stomatolog
(wyrywa)
K u r t y n a
opada bezzębnie bezszelestnie
(obrazek z Internetu - baba u lekarza)
- Które kolanko miałem przyjemność macać? Lewe?
- Prawe.
- Cóż… dlatego nie gram w Totka.
- No i jak te zabiegi?
- Super! Może nie jest tak, jak przed urazem, ale jest duża poprawa.
- Proszę mnie traktować w sposób świecki. Tak, jak przedtem, to może zrobić tylko Pan Bóg.
piątek, 18 maja 2012
Licznik odwiedzin: 46 838 (wersja testowa)
