"...ty nieco szalona, cóż, żona to żona..."

romansidła

Poradnia rodzinna :)

Obawiałam się zastania w takim miejscu jakiejś wrednej baby, a tym czasem trafiliśmy na bardzo sympatyczną panią (Marka ciocię na dodatek). :-) Przekazała nam w ciągu godziny więcej niż ojciec R. przez 3 dni!
Najbardziej zapamiętałam jedno zdanie, które często powtarzała: nie bać się Pana Boga, nie bać się. I ona sie nie boi, to widać. To spotkanie było dla nas bardzo budujące. 0:-)
Podobało mi się jeszcze to, że obsrewacje mamy prowadzić wspólnie. Ja mierzę temteraturę, Marek zapisuje. Ja wypełniam jedną stronę karty, Marek drugą. :-D
Poznaliśmy też inną metodę naturalnego planowania rodziny. Do tej pory znaliśmy metodę Roetzera i do niej Marek napisał aplikację w javie (do telefonu, w ramach pracy dyplomowej - taki zdolny chłopak). :-) A ciocia uczy metody pani Teresy Kramarek, więc się trzeba przestawić. ;-)
Dowiedziałam się też, że jeśli będę w stanie błogosławionym i będę się dobrze czuła, żebym nie robiła usg. Żeby nie niepokoić dzicka. I szukać takiego lekarza, który nie sieje niepokoju. Te rady są potwierdzone doświadczeniem. ;-)
Warto korzystać. :-)

Mniej budujący jest asortyment sklepów obuwniczych w okolicy, więc się trochę wkurzam, ale trudno, najwyżej pobiegnę do ślubu boso.
;-P]:->0:-):-D