"...ty nieco szalona, cóż, żona to żona..."

romansidła

Mój wspaniały Rycerz :) :*

Pamiętam jak na katechezie w liceum siostra włączyła nam konferencję ks. Pawlukiewicza "Seks - poezja czy rzemiosło?". Nie będe jej tu streszczać, jak ktoś chce, może się z nią zapoznać sam. Chciałam wspomnieć tylko o jednym drobnym wątku. Ksiądz opowiadał o tym, jak chłopak prosił dziewczynę o rękę, a ona nie mogła się zdecydować. Stali na peronie, zaraz miał nadjechać pociąg, więc się żegnali. Rozmawiali, on prosił ją żeby się jeszcze zastanowiła... gdy nagle zniknął jej z oczu. Po chwili dziewczyna wypatrzyła go na schodach ruchomych - jakaś starsza pani straciła równowagę, więc chłopak pospieszył jej pomóc. Nie muszę chyba dodawać, że zostali narzeczonymi. :-]

Morał? Dobrym kandydatem na męża jest ten, kto umie pomóc napotkanej  staruszce, a nie jest wpatrzony tylko w swoją piękna i młodą dziewczynę - bo co będzie gdy uroda przeminie?

Po tych słowach ks. Pawlukiewicz wyraził swoją obawę o los starszych pań na ulicy, gdy wpadną w ręce słuchaczy tej konferencji. :-]
A my, dziewczyny, zaczęłyśmy marzyć o takim księciu, rycerzu, który będzie ratował staruszki w potrzebie... Bo która by nie chciała mieć dobrego męża? ;-)

Na szczęście ja już chyba mogę być o to spokojna, bo mój Mąż uratował co prawda nie staruszkę, ale staruszka. A nawet dwóch. :-]

Tego pierwszego pewnej zimy - jakiś pan wpadł w wielką zaspę i nie mógł się podniesć. A drugi jechał rowerem i nagle z impetem upadł na chodnik. Mijali go różni ludzie, ale nikogo taki widok nie poruszył. To się mogę pochwalić, że mój Mężczyzna zatrzymał samochód i sam poszedł podnieść i posadzić na ławeczce poszkodowanego.

Jakie uczucia? Mieszane. Duma z męża i złość na superobojętnych ludzi, którzy odmówili udzielenia pomocy (wyobraźcie sobie, że Marek wołał do pomocy meżczyznę stojącego nieopodal, a tamten nic, tylko się przyglądał).

Tyle gledzenia. Życzę wszystkim dobrych mężów, a starszym ludziom bezpiecznych kontaktów z wszelkimi narzeczonymi. :-D