"...ty nieco szalona, cóż, żona to żona..."

Archiwum: październik 2007

moje wiersze

Panie z miasta Warszawy

Ach, ta prowincja!Krowy pasąTelewizji nie widziałySiedzą na ławkach plotkujaCiemnota!Nawet toto jeść widelcem nie umieNie to co myMy to otwieramy drzwi na klatkęWraz z każdym odgłosem windy czytaj dalej

komentarze: 2
moje wiersze

W warszawskim tramwaju

Żebraczka z małym dzieckiemProsi ofiaryBiznesman o dochodach rozmawiaW eleganckim kostiumieZ komórką pry uchuStudent słyszy tylkoSwoje mp3I biedak z akordeonemGra melodię swej nędzyZa pieniądzeGdzie jesteśmy?Daje się słyszec jakby ze snuGłos niewidomej kobiety czytaj dalej

komentarze: 2
moje wiersze

Dziewczyna

JestCzarnaBrudnaBo tak chceI tak jej się podobaLubi TOI się uśmiechaAle dobrze wiem, że marzyO białym welonie czytaj dalej

moje wiersze

Zachód słońca w sali od łaciny

Żarówki jarzą swoją zółciąTablica się pyszni w swej bieliIn nomine Patris et Filii...Koniugacja pierwszaA na skrawku szyby, małej dziurze w ścianieDokonuje się ozłocenie lasuPurpurą spadającego słońca czytaj dalej

komentarze: 2
refleksje

Kultura wyższych sfer

   Moja mama była w tym roku na Pikniku Ceramicznym na Polach Mokotowskich w Warszawie. Impreza bardzo udana, jak zresztą wszystkie na Polach.   Żałuję jednak, że żaden fotoreporter nie uchwycił niezwykłej "akcji" dziennikarza TVN Tomasza Lisa.   Pan Tomasz był na Pikniku w towarzystwie swojej córki i psa. NIe wiem jakiej rasy jest jego piesek, ale w każdym razie bardzo duży. Był jednak bez smy... czytaj dalej

komentarze: 2
moje wiersze

Żołądź

wzięłam go, bo jest żołędziemna żołędziowej nóżcew żołędziej czapeczcenic w nim nie maprócz żołędziawięc bez sensu jest przyczepianie mu sensużołądź jaki jest każdy widziwięc po co go nadżołędziać? czytaj dalej

komentarze: 4
refleksje

Jak Samarytanin

         Dwaj przyjaciele wybrali się w góry. Była zima. Podczas ich wędrówki pogoda gwałtownie się zepsuła-zaczęła się zamieć. Do tego było juz dość późno, powoli zapadał zmrok. Przyjaciele ruszyli w stronę schroniska. Byli juz bardzo zziębnięci i marzyli o cieple ognia buchajacego w kominku i o kubku gorącej herbaty.        Kiedy tak szli pogrążeni we własnych myślach, jeden z nich się potkną... czytaj dalej

komentarze: 5
Italiano vero

Kłopoty z adresem

Marka siostra mieszka we Włoszech, przy ul. (via) Spirito Santo (Świętego Ducha) XX (numer domu). Ma ona dwie małe córeczki. Dziewczynki muszą wiedzieć jak się nazywają one, ich rodzice, gdzie się urodziły i gdzie mieszkają.Pewnhego razu mama zwyczajowo odpytywała córeczki. Pyta sie więc:-Gdzie mieszkasz?-...-Via Spirito Santo...-podpowiada mama-Amen!-dopowiada dziewczynka. czytaj dalej

komentarze: 4